Lubię premiery nowych konsol, bo jest mało gier

Znacie ten stan - patrzycie na półkę pełną gier i mówicie - motyla noga, nie mam w co grać?

W marcu tego roku, w tekście "Wszystkiego jest za dużo" pisałem:

"coraz bardziej dochodzę do przekonania, że to wcale nie my głupiejemy i stajemy się niewolnikami skróconych informacji. To po prostu jedyny sposób żeby jakoś ogarniać to, co dzieje się wokół nas. Moje foldery – na później to po prostu umieralnie dla maili, artykuły zsyłane do Read it later zalegają tam nieczytane miesiącami, programy nagrywane na DVR zwykle nie są nawet odpalane. Na Kindlu lądują dziesiątki nowych książek. Część kupiona w promocji, część rozdana za darmo. Kombajn muzyczny Spotify + last.fm wypluwa mi jakieś setki nowych kapel i dj-ów. A potem i tak słyszę "– no jak to nie – nie znasz xxx? Bez jaj, KAŻDY o nich słyszał". No więc ja nie. Nie wiem kiedy to się stało, ale przestałem ogarniać i śledzić.

Z grami jest tak samo. Moja kupka wstydu jest tak duża, że nawet wstydzę się o niej mówić. Aż tu nagle bum, pojawia się nowa generacja konsol, w ilości sztuk jeden — czyli PlayStation 4. O Xboksie One pisać nie ma co, korporacja sobie nie życzy, byśmy na jej sprzęcie grali, więc nie ma co się ze swoimi pieniędzmi narzucać.

W każdym razie — gier na to PS4 jak wiadomo mało. KillZone, Call of Duty, Assassin, Lego Marvel, co tam jeszcze, ach, Need for Speed. Większość tytułów spokojnie można zagrać na starej generacji. Ale pewnie bym nie zagrał.

Przez to, że tytułów mało, to na każdy mam czas. Po paru godzinach rozgrywki AC4 z powodu słabego wstępu i beznadziejnego wprowadzenia bohatera wyleciało z Xboksa 360. A na PS4 gram i się cieszę, bo statkami pływa się super. Szkoda, że Ubisoft nie pokazał mi tego na początku. Nawet oklepane Call of Duty wciąga, mimo, że formułę znam. Zresztą — gram w NFSa, ostatnio ta seria wciągnęła mnie na dłużej… niech sobie przypomnę… ach, przy premierze Xboksa 360.

Mniej gier dla mnie oznacza większy wybór, a że gadżet nowy i jeszcze nie spowszedniał, to i więcej gier poznaję. Przysięgam, że inaczej bym gry takiej jak bardzo fajny Contrast nie odpalił. No chyba, że ktoś, kogo zdanie szanuję, mocno by mi ją rekomendował.

Sprawdza się nowe-stare przysłowie - less is more - czyli mniej to więcej. I w sumie trochę żałuję, że za parę miesięcy tych gier znowu będzie dużo.

Choć z drugiej strony przydałby się teraz jakiś dobry RPG i przygodówki Telltale Games na PS4.

Zobacz również: Czy e-sport to sport

Tych graczy to nigdy nie można zadowolić. Co nie?

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Chodzenie do kina nie ma sensu Niesamowity wykładowca geometrii. Tak, to się dzieje w Polsce! 80 km/h rowerem. Tyłem! Ekstremalny zjazd norweską Drogą Trolli Nie siadajcie im na kolanach! 12 najbardziej pokręconych Mikołajów Kunszt godny Leonarda! Arcydzieła malarstwa odtworzone za pomocą klocków LEGO Nudne to Wasze "Warsaw Shore", nie ma o czym gadać Wzruszające! Co zrobi lampart, gdy zorientuje się, że zabił matkę małej małpki? Ten utwór nigdy nie brzmiał lepiej! "Bohemian Rhapsody" w wersji "Star Wars" Masakra! Polacy wskazują państwa na mapie Europy Ponad 100 trailerów filmowych z 2013 roku w jednym wideo 25 najokropniejszych zdjęć z rosyjskich serwisów społecznościowych Czarna lista Marvela Witajcie w naszej bajce. Akademia Pana Kleksa ma 30 lat! Dziecko w sieci Edukacja online Gry komputerowe dla dzieci Wapniaki z prądem, czyli o pożytkach z grania z dzieckiem Nie taki komputer straszny Dziecko w sieciach społecznościowych Bezpieczeństwo dziecka w sieci Cyfrowe smoczki, czyli subiektywny przegląd gadżetów dla najmłodszych i nieco starszych Wonderbook: Księga Czarów Książka, wersja 3.0 Internet, morze chamstwa