Nudne to Wasze "Warsaw Shore", nie ma o czym gadać

Jedni piszą, że dla kretynów, inni mówią, że to obraz naszego społeczeństwa. Ja mówię, że to nudne i szkoda czasu.

Oj, rozgorzała dyskusja nad tym nieszczęsnym "Warsaw Shore". Po lekturze dyskusji odniosłem wrażenie, że wystarczy ten program zdjąć z ramówki, żeby naród nasz, zamiast dawać się rozdziobywać i opadać intelektualnie, rzucił się do bibliotek i sklepów, by konsumować masowo dzieła Żuławskiego, Polańskiego czy kogoś, kto aktualnie "wielkim reżyserem jest". Druga myśl była taka, że obejrzę, zobaczę prawdziwych Polaków i powiem: też taki jestem; lubię się nawalić w klubie i zdarza mi się rzucić wulgarnym słowem.

Całe to jojczenie nad upadkiem obyczajów spowodowało, że zacząłem sobie odcinek "Warsaw Shore" wyobrażać jak połączenie orgii z teledyskiem kręconym w klubie. Zwyrodniały seks, gołe baby, cycki, mięśnie, wulgaryzmy… Tak jak w niskobudżetowym amerykańskim filmie.

Niestety, tak nie było.

Zobaczyłem grupkę groteskowych ludzi, zebranych i pokazanych tak, by każdy był jakiś. W końcu z 24 godzin nagrania przy skróceniu ich do niecałej godziny da się pokazać człowieka w dowolnym świetle. Z geniusza zrobić idiotę, z lafiryndy Matkę Teresę. Nie wiem, czy są aż tak prości, czy takimi ich tylko pokazują. Nieważne. Klną, jarają szlugi, walą wódę. I chce im się bzykać. Szokujące, młodzież od lat się w ogóle nie zmieniła.

Ale nie oszukujmy się: nie liczyłem na to, że ludzie dobrani według klucza "dobry melanżownik" będą podczas programu rozważać problemy z powieści Dostojewskiego, przerzucać się fraszkami i co lepszymi cytatami z klasycznej powieści rosyjskiej z XIX wieku. Liczyłem na gołe baby.

I też ich nie było.

Po obejrzeniu połowy drugiego odcinka dałem sobie siana. Ani nie ma skandalu, ani przekraczania granic, ani gołych bab. To już lepiej włączyć sobie jakiegoś erotyka. Dostajemy mniej więcej to samo: zero treści, z tym że zawsze wiadomo, że ktoś kogoś przeleci. A w "Warsaw Shore" nawet jeśli do tego dojdzie, to i tak nic nie widać.

Nuda.

Zobacz również: Gadżet tygodnia: Qualcomm Toq czyli smartwatch z ekranem Mirasol

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Rozrywka:

Kunszt godny Leonarda! Arcydzieła malarstwa odtworzone za pomocą klocków LEGO Wzruszające! Co zrobi lampart, gdy zorientuje się, że zabił matkę małej małpki? Ten utwór nigdy nie brzmiał lepiej! "Bohemian Rhapsody" w wersji "Star Wars" Masakra! Polacy wskazują państwa na mapie Europy Ponad 100 trailerów filmowych z 2013 roku w jednym wideo 25 najokropniejszych zdjęć z rosyjskich serwisów społecznościowych Czarna lista Marvela Witajcie w naszej bajce. Akademia Pana Kleksa ma 30 lat! Dziecko w sieci Edukacja online Gry komputerowe dla dzieci Wapniaki z prądem, czyli o pożytkach z grania z dzieckiem Nie taki komputer straszny Dziecko w sieciach społecznościowych Bezpieczeństwo dziecka w sieci Cyfrowe smoczki, czyli subiektywny przegląd gadżetów dla najmłodszych i nieco starszych Wonderbook: Księga Czarów Książka, wersja 3.0 Internet, morze chamstwa Minecraft - krótki podręcznik rodzica Dlaczego Internet jest internetowy? Taniec z konsolą W co grać z dzieckiem na Xboksie 360? Symulowanie życia