Ciężko być fanem cyfrowej dystrybucji

Uwielbiam cyfrową dystrybucję. Głównie za to, że nie muszę dokupywać regałów z kolejnymi zakurzonymi półkami i mam więcej miejsca w domu. Nie trzeba też użerać się z kurierami czy czekać na dostawę. Ale mam takie wrażenie, że jest to miłość nieodwzajemniona.

Od lat biegam po radiach i telewizjach i opowiadam, jak to fajnie, że są e-booki. W końcu zacząłem znowu dużo czytać, mam zawsze swoje ukochane książki przy sobie, a zawsze znajdzie się parę minut na lekturę — mówię. Tak samo z muzyką. Nie pamiętam, kiedy kupiłem płytę CD, a cały czas dzięki Spotify słucham nowej muzyki. Z grami podobnie — co prawda w tym wypadku mam najwięcej do czynienia z fizycznymi nośnikami, ale to przez to, że wolę grać na konsolach. Pececiarze mają Steama, GOG-a i inne serwisy, dzięki którym mogą kupić praktycznie każdą grę bez wychodzenia z domu, czego czasami skrycie im zazdroszczę.

Same plusy, co?

No właśnie rzecz w tym, że nie. Na świecie może i ta cyfrowa dystrybucja jest jakoś rozwijana. Ale u nas w Polsce? Czasami czuję się jak gorszy klient, mimo iż chcę coś kupić legalnie i to od producenta, bez sklepu-pośrednika.

Przykłady? Ależ proszę bardzo.

— Assassin's Creed 4, na płytce do kupienia na PS4 — 260 zł. W edycji cyfrowej prawie 300 zł. Inne gry EA i Ubisoftu też są droższe. Dlaczego? Odpowiedź "bo mogą" mało mnie interesuje. Rozumiem, jeśli będą tańsze (powinny być), to wkurzą się sieci handlowe. No ale ta sama cena, to powinien być standard. Powiem więcej: kupując wersję w pudełku, powinienem dostać kod do edycji cyfrowej. Ot, taka kopia bezpieczeństwa. Nie jest to jakiś rewolucyjny pomysł. Parę lat temu zrobił tak nasz polski CD Projekt z Wiedźminem 2.

- E-booki z jakichś tajemniczych powodów są przez Unię Europejską traktowane jako usługa, w związku z tym VAT na nie wynosi nie 7%, a 23%. Z drugiej strony wszyscy narzekają na upadek czytelnictwa. Może zamiast ładować kasę w rozmaite niedziałające programy społeczne, warto by obniżyć VAT, a co za tym idzie — ceny książek?

— Nie wiem, czy banki łapią się na cyfrową dystrybucję, ale na potrzeby tej marudzącej notki je zakwalifikuję. Jestem klientem banku, internetowego, najbardziej jak się da. Jakimś cudem miałem tam konto, ale nieaktywne. Wpłynęły na nie pieniądze, chcę je wypłacić i co? Nie da się. Trzeba je aktywować. Rozumiem powagę sytuacji, dzwonię do konsultanta, weryfikujemy mnie telefonicznie. Wie o mnie wszystko — gdzie dorastałem, kim są moi rodzice, jaki mam rozmiar członka oraz czy wyciągi przychodzą do mnie pocztą czy nie. A do tego nasze rozmowy są nagrywane. Jak mu nawrzucam albo powiem coś niemiłego, to po mnie. Niestety, te wszystkie niesamowite środki bezpieczeństwa nie wystarczą, by wypłacić posiadane przeze mnie pieniądze. Serio. Muszę się umówić z kurierem i coś podpisać. No albo wybrać się do oddziału, bo tak.

— Blokady regionalne w epoce globalnego Internetu powinny zniknąć, ale nie. Są. Chcesz obejrzeć legalnie i za darmo program udostępniony przez nadawcę. Sorry, nie da się. Oszukaj albo jumnij torrent. Inaczej się nie da. Głupie, nie?

Zobacz również: Acer Aspire R7

— O przeliczaniu cen w dolarach na euro i złotówki już nie wspomnę….

Wychodzi na to, że fani cyfrowego świata w Polsce to nieźli masochiści. Tacy pionierzy, hartowani przez zaporowy ogień działów obsługi klienta, brak dostępności usług i cen. Też zaporowych.

Nie mówię, że się nie da. Bo pewnie posiadając milion kont i płacąc wiele średnich krajowych, da się w tym kraju dojść do jakości obsługi i dostępności towaru klienta analogowego. Tylko jakoś nie uśmiecha mi się ten cały trud i wydatki tylko po to, żeby mieć prawie tak dobrze jak inni.

Liczę może nie na jakąś rewolucję, ale na cyfrową normalność w tym nadchodzącym 2014. Żebym mógł sobie kupić grę za normalną cenę na moją PS4, żeby książki w e-bookach nie wychodziły w "późniejszym terminie", tylko od razu, a oglądanie "Warsaw Shore" online nie było oznaką zwycięstwa, tylko przykrą koniecznością.

Podziel się:

Przeczytaj także:

Także w kategorii Technologie:

Jak prasa pisała o Internecie w 1988 roku? Tajny projekt NASA: dlaczego rozsypano w Kosmosie miliony miedzianych igieł? Smartfon jak desktop. Chciałbyś samodzielnie złożyć swój telefon? Jest taka firma, w której wszyscy chcieliby pracować. Nie, wcale nie Google! 8 cali, KitKat i nie jest to Nexus! Ponad sto tysięcy Polaków ogląda „piracką telewizję”. Bo legalnej alternatywy nie ma Oglądasz RedTube? Uważaj, prawnicy już polują Anatomia plotki, czyli fakty kontra media. Dotacje na krowy z FarmVille? To bzdura! Jak długo wytrzymasz bez smartfona? Niedługo. Bardzo niedługo Nie będziesz Leonardem da Vinci! Polska maska NeuroOn okiem krytyka Przyszłość mediów: upadek czy wzlot? Radujący drążek [Bajty z brodą] 5 rzeczy, za które pokochałem małe tablety 10 rzeczy, które zmieniłbym w nadchodzącym iOS 8. Masz dość odpowiadania na Facebooku? Robot Google’a odpowie za Ciebie! Zmartwychwstanie druku? "Newsweek" wraca w wersji papierowej Test: słuchawki AE2w Bose Smartfon - multimedialne centrum rozrywki w rękach dziecka 5 najważniejszych elektronicznych rodziców Różdżka nie tylko magiczna Lepszy niż telewizor Czy potrzebna nam nowa generacja konsol, które już na starcie są przestarzałe? Cyberparenting: dzieciaki i nowe technologie na Gadżetomanii Cud? Nie, technologia